Towarzystwo Kultury Polskiej na Donbasie - śp. Prezes Ryszard Zieliński zmarł 22.2.2008 w Makiejewce - Ks. Witold Józef Kowalów w Diecezji Łuckiej na Wołyniu - ks. Jarosław Wiśniewski tymczasem na misji w CHINACH - Eugeniusz Lubański, Kijów
| < Marzec 2019 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
Zakładki:
EU-Fotos
FREUNDE - PRZYJACIELE
IN POLEN - W POLSCE
KOSIEWSKI
Księga - Gästebuch
KULTUR
LITERATUR
Narodowi socjaliści - komuniści - inne
NASZE - UNSERE
POLONIA i Polacy za granicami RP
SOWA
SOWA RADIO
SOWA VIDEO
UNIA & POLSKA
YES - POLAND
Sowa Magazyn Europejski

Utwórz swoją wizytówkę
piątek, 31 października 2008
ks. Jarosław Wiśniewski: Zamordowano dwóch Jezuitów w Moskwie

http://karaganda.blox.pl/2008/10/Smierc-jezuity-rodem-z-Karagandy.html

ŚMIERĆ JEZUITY RODEM Z KARAGANDY

Fragment listu ks. Jarosława Wiśniewskiego

Dokumentować kłamstwo i bestialstwo, względem mniejszości.

W Europie a znaczy i w Polsce, etniczna i religijna mniejszość to przedmiot dumy i troski. Tutaj, deptanie praw “braci mniejszych” to norma.

Wiec będę pisać, tym bardziej, że “zle nie śpi” i po “dyplomatycznym odsunięciu” abp Kondrusiewicza od kierowania rosyjskim kościołem mamy kolejna nowinkę ze Wschodu.

Kolejny atak nożem w plecy. Tym razem niestety, wyrażenienóź w plecy”, nie jest to alegoria.

ZAMORDOWANO DWU JEZUITÓW W MOSKWIE

– w najlepszym gangsterskim stylu zostali zasztyletowani u siebie w domu. Jeden z nich Otto Messmer to mój znajomy, rodzony brat biskupa z Kirgizji i proboszcza z Karagandy, a także czterech sióstr Eucharystek, to naprawdę dzielna rodzinka i będzie im go mocno brak, choć z drugiej strony dla takiej rodziny brat męczennik to najpiękniejszy dar Opatrzności i niesamowita reklama dla Kościoła na Wschodzie.

Byłem kiedyś w moskiewskim domu Jezuitów.

Tam naprawdę nie ma co kraść, zwykła komunalka ze starymi rupieciami, wiec motyw był inny i jedyny. To, ze Jezuici nigdy nie podobali się służbom specjalnym wiedzieliśmy od dawna, pierwszą “personą non grata” stał się przełożony moskiewskich Jezuitów ks. Opiela. Nie wpuszczono go nie nazywając przyczyn w 2000-m roku.

Rok później “milicja podatkowa w towarzystwie bojówkarzy napadła na centrum Inigo w Nowosybirsku, zarekwirowano wtedy cala bazę danych, kasety wideo i nawet “wzięto pod straż” niemal 90-letniego weterana Jezuitów, ks. Stryczka ze Słowacji. Człowieka, który w czasie wojny wspierał we Francji rosyjskich partyzantów...(!)

Wiele by mnożyć takich przykładów wrogości wobec zakonu.

Ja czuję z daleka ten smród z Łubianki...

Toteż kolejna awantura w Moskwie, która mnie do głębi duszy dotknęła, bo spotkałem tego kapłana w 1995 roku w Warszawie na lotnisku, gdyśmy wspólnie lecieli na tydzień do Fatimy mocno i osobiście mnie boli. Pamiętam go jak przystojnego i skromnego chłopca.

Pamiętam reportaż z Nowosybirska z jego ślubów wieczystych jakie miały miejsce całkiem niedawno, bo w 2001 roku.

Pamiętam słowa jego wzruszonej mamy wypowiedziane przed kamerą syberyjskiej telewizji katolickiej KANA. Ta kobiecina oddala kościołowi trzech synów i cztery córki!!!

Śmierć młodego Jezuity syna zesłańców z Karagandy, dzielnego jezuity, powinna dotknąć wszystkich nas.

(...)

Od dzisiaj w żałobie pogrążają się wszystkie kościoły Kazachstanu, Kirgizji, Tadżykistanu, Uzbekistanu i Turkmenii. Nie wspominam o Rosji, bo tam temperatura emocji od lat jest wysoka. Myślę, ze żałoba powinna dotrzeć i do Polski i do Niemiec, ojczyzny jego przodków, to będzie po drodze, bo drugi współbrat męczennik pochodził z Ekwadoru i jego trumna zapewne będzie przelatywać nad Polską.

Jedynym grzechem tych chłopców, była opieka na studentami z Instytutu św. Tomasza z Akwinu.

Tak samo jak w Katyniu ginęła inteligencja, tak i dziś w Moskwie “musi ginąć”.
Tam podobnie jak w czasach “jedynodzierzawia”, coraz mniej pozostaje przestrzeni dla ludzi
myślących.

Ja tymczasem jeszcze raz dziękuje Bogu za Uzbekistan i cały Turkiestan, bo tutaj choć nielekko, jak na razie nie sztyletują księży.

(...)

MOWA FAKTÓW

(NA MARGINESIE)

Cztery lata temu rozbił się samochodem o. Grzegorz Cioroch, niewygodny kusztosz Moskiewskiej franciszkańskiej kustodii.

W 2000-m roku prętem metalowym zabił w Jarcewo nad Jenisejem swego ulubionego proboszcza Jana Franckiewicza, młody recydywista. Tato zamordowanego x. Jana zginął w Katyniu, tak przypadkowo los się zbiegł.
Przypadkiem tez w 1999 roku w Astrachaniu pewna bezdomna kobieta,
najęła się do ks. Niemyjskiego na kucharkę i podsypała mu taki specyfik że się nie obudził.
Pewnego
słowackiego kapłana w mieście Orzeł zatłukli bezdomni, znaczy się “nieznani sprawcy” w 1981 roku na placu św. Piotra tez jakiś przybłęda z Turcji przypadkowo strzelał do Papieża Wojtyły.

Ktoś inny “przez pomyłkęutopił w Wiśle ks. Jerzego.

To w moim odczuciu pasmo czy raczej “charakter pisma” tej samej szajki, która nie została postawiona przed sad w Norymberdze, ale kiedyś warto by stanęła przed Trybunałem Europejskim.

Gdyby się okazało, ze księży Jezuitów z Moskwy zasztyletowali rabusie, albo że sami uprawiali jakiś “proceder” czy byli zamieszani w mafie NIE WIERZCIE!!!
Tak samo nie wierzcie gdy
ktoś wam cos takiego opowie w razie mojej śmierci czy w sprawie mojej zagadkowej choroby.

Ja sam nie wierze, tzn. nie jestem pewien... Mama ks. Jerzego, którą spotkałem po raz kolejny miesiąc temu w Okopach na moja rade, by się trzymała, do beatyfikacji syna, bo to może wkrótce nastąpić wypowiedziała mądre słowa:
Nastąpi czy nie PAN BÓG WIE, dożyję czy nie, to też mało ważne.
I
życie i śmierć darem Boga, a wiec za życie i śmierć. CHWALA PANU”.

ks. Jarosław Wiśniewski

Taszkient, 29 października 2008 r.

http://de.groups.yahoo.com/group/kulturzentrum1/message/1438
06:38, kulturzentrum , ks.Jaroslaw Wiśniewski
Link
niedziela, 15 października 2006
ks. Jarosław Wiśniewski, Guan Caj Lu - Pekin: a Po Mszy swietej można było wypic herbate a może nawet zjesc kanapke, w CHINACH

...pamietniki. Juz dawno radzono mi je pisac.

Jak tamtym razem i obecnie chce popularyzowac sprawe misyjna i temu ma sluzyc ta duga ksiazeczka. Moze wsrod was jest chetny by wydac taki tomik albo w jakiejs mierze jego wydanie wesprzec.

Bede bardzo wdzieczny za wszelka informacje w tej sprawie.

Jesli ponownie ktos otrzyma moj list pomylkowo z gory przepraszam i prosze o zrozumienie. Pracuje na przypadkowych komputerach u roznych dobrych ludzi albo na moim starym notebooku, ktory jest w stanie agonii i nie zawsze na biezaco udaje mi sie skasowac ten czy inny adres welde nadeslanej prosby.

Tymczasem zycze milej lektury i serdecznie pozdrawiam

ks. Jarek Wisniewski - Pekin

www.orient.to.pl

[...]  Tam wlasnie wypytywalem o katolickie podziemie. Nie wiem czy opowiadajac wiele Antoni stracilby prace totez mocno nie ciagnalem za jezyk. Antoni powiedzial tylko tyle, ze zdarza sie, ze jakas gorliwa parafianka nagle przestaje chodzic do tutejszego kosciola i potem dowiadujemy sie, ze przeszla od "patriotow" do podziemia. Antoni potwierdzil, ze sa biskupi uznawani przez obie strony: Watykan i wladze Komunistyczne. W tych diecezjach nie ma konfliktu miedzy parafianami struktur oficjalnych i podziemnych jest pelna harmonia. Podal przyklady biskupow z Szanxi i Szanghaja. Tego mi bylo dosc. Postanowilem sam zmienic temat, dowiedzialem sie adres kilku kosciolow w prowincji i do najodleglejszego postanowilem sie udac natychmiast.

  4.. Chrystus Krol na prowincji

W broszurce, która podarowal mi wikary ze swietego Jozefa, koscioly na prowincji zdaja sie byc gdzies niedaleko centrum. Doktor mnie uprzedzil, ze podroz zajmie 3 godziny. Uskrzydlony spotkaniem z proboszczem na Karmelu postanowilem jednak nie odkladac sprawy na pozniej. Zbliza sie jesien, kto wie czy dane mi tu pozostac, chcialem sie upewnic jak zyja sobie katolicy "na wsi".

Z broszurki dowiedzialem sie, ze Biskup Fu zarzadza diecezja od 1979 roku. Na zdjeciu konsekracji biskupiej wyglada na 30 to latka. Byl to trzeci biskup-chinczyk w Pekinie (poprzednicy byli misjonarze z Europy) i pierwszy po latach "kulturalnej rewolucji". Sadzac z kontekstu jego swiecenia biskupie nie byly izgodnione z Watykanem. Broszurka ilustruje jednak liczne spotkania z hierarchami typu kard. Stefan Kim z Seulu czy kard. Sin z Manili, co wskazuje na to, ze sytuacja zostala przynajmnie wizyualnie "zaleczona".

Biskup Fu odebral wiekszosc zdewastowanych swiatyn Pekinu. Jego diecezja to granice miasta Pekin z przylegajacymi "wioskami" i osiedlami tzn. "aglomeracja".

Wychowal sobie 40 mlodych kaplanow, otworzyl nowe Seminarium Diecezjalne, posyla swoich ksiezy na studia zagraniczne. W diecezji pracuje kilkadziesiat siostr zakonnych.  Nie ma tu oficjalnego Karitasu sa jednak  realizowane pewne projekty socjalne: jest szpital katolicki, dom starcow, organizowane sa kolonie dla biednych dzieci. Ma sporo sukcesow, pozostaje jednak Prezydentem Patriotycznego Towarzystwa Chinskich katolikow, co dla Watykanu jest trudnym tematem.

W broszurce sa takie cyfry: 20 parafii, 50 kaplanow, 50 tys. katolikow w diecezji, 5 milionow w calych Chinach. Najwiecej katolikow na poludniowych i wschodnich rubiezach miasta. Sa wioski, w których 80 do 100% mieszkancow to katolicy. Jest równiez jedna taka miejscowosc na polnocy. Od tego pstanowilem rozpoczac.

Jechalismy autobusem 919.

Okazalo sie, ze tam gdzie sie konczy trasa podmiejskiego autobusu nie konczy sie jeszcze Pekin. Przejechalismy okolo 80 km trasa szybkiego ruchu kilkakroc zjezdzajac z niej na przystankach.

Trasa bardzo malownicza. Spelnily sie moje kalkulacje. Spodziewalem sie w glebi serca, ze gdzies po drodze powinien byc "wielki Chinski mur" i nie pomylilem sie. Na wierzcholkach bialych skal starych niewysokich gor pietrzyly sie niezwykle budowle. Tak jak grzebyk na glowie koguta przybiera forme glowy tak i chinska sciana pietrzy sie w dol i w gore po wierzcholkach gor. Wystartowalismy o 15.00 wiec bylo widac jasno jak na dloni. Okolo 30 km muru z licznymi wiezyczkami, co kazdy kilometr, podziwialem z zapartym tchem.

To bylo piekne. Piekniej jednak prezentowalo sie, gdysmy "na okazje" wracali wsród nocy juz nie trasa szybkiego ruchu a wlasnie kretymi gorskimi uliczkami (bo bezplatne) widzac z bliska pieknie podswietlone sciany.

Osiedle Yong Ning znalezlismy dzieki taksowkarce, ktorej pokazalem buklecik. Drogi nie znala ale obiecala za dodatkowe 6 yuan, ze znajdzie nasz kosciolek i sama chetnie go obejrzy.

Miasteczko jakby stylizowane z filmow  historycznych, niskie zabudowania, gliniane parkany, brukowane drogi i wysoka brama. Malutkie sklepiki na glownej drodze a kosciol w glebi po lewej stronie w waskim typowym hutongu.

Na obrazku prezentuje sie wspaniale jak jakas katedra. W rzeczywistosci to miniaturowy gotyk. W srodku najprawdziwsza wiejska kaplica na 150 siedzacych miejsc. Filary odbudowanego niedawno z ruin dachu na solidnych niedokladnie ociosanych drewnianych filarach.

Kiedysmy przyjechali bramy byly na klucz zamkniete. Po sasiedzku mieszkal stroz, wzruszony widokiem obcokrajowca (widac nieczesto tu zagladaja), chetnie otworzyl i cierpliwie czekal poki sie nie pomodle. Modlilem sie szczerze bo bylo o co, tym bardziej ze to pomieszczenie w moim odczuciu jeszcze bardziej kameralne niz se. Teresa do modlitwy "przymuszalo". Równiez ten kosciol byl zdewastowany w czasach rewolucji kulturalnej, totez tak jak chcialem, dla swego wlasnego uzdrowienia "dotykalem krwawiacej rany" [...]

http://groups.google.de/group/sowa-frankfurt/browse_thread/thread/14d8c91344fb196b

00:44, kulturzentrum , ks.Jaroslaw Wiśniewski
Link
środa, 21 września 2005
ks.Jaroslaw Wisniewski

Nie powiem, bym cieszyl się z tego, ze „Polakow Donbasu” wypedzono z Donieckiej siedziby w prestizowym biurowcu Ministerstwa Gornictwa. Tam było ciasno ale latwo dotrzec polonusom z kazdeego rejonu Doniecka. Teraz w Makiejewce będzie im trudniej. Ciesze się jednak, ze Zarzad Towarzystwa zaufal mi i poprosil o goscine. Uwazam to za wyroznienie i promocje Makiejewki a także szanse, by okazac wzajemnosc. Powody radosci i wdziecznoscibardziej szczegolowo opisze za chwile.


Jako polski kaplan na Donbasie (Wschodnia Ukraina) i kapelan Miejscowej Polonii osmielam sie zwrocic z prosba o zbadanie sytuacji miejscowej polskiej organizacji, ktora mimo licznych apeli Prezesa Towarzystwa Kultury Polskiej na Donbasie (TKPD) po kilku latach plodnej dzialalnosci, znalazla sie na bruku, bez pomieszczenia w Doniecku i obecnie znalazla czasowy przytulek na przedmiesciach w mojej niewielkiej kaplicy w Makiejewce. Tej sprawie poswiecam ponizszy (zapewne kontrowersyjny ale gleboko osobisty i szczery) tekst. W zalaczniku List otwarty Prezesa TKPD Ryszarda Zielinskiego.

 

ks. Jaroslaw Wisniewski

 Original Message -----

Sent: Sunday, July 31, 2005 11:46 PM
Subject: Polacy Donbasu
http://www.orient.to.pl/gallery2/zd2-23.jpg
21:07, kulturzentrum , ks.Jaroslaw Wiśniewski
Link