Towarzystwo Kultury Polskiej na Donbasie - śp. Prezes Ryszard Zieliński zmarł 22.2.2008 w Makiejewce - Ks. Witold Józef Kowalów w Diecezji Łuckiej na Wołyniu - ks. Jarosław Wiśniewski tymczasem na misji w CHINACH - Eugeniusz Lubański, Kijów
| < Marzec 2019 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
Zakładki:
EU-Fotos
FREUNDE - PRZYJACIELE
IN POLEN - W POLSCE
KOSIEWSKI
Księga - Gästebuch
KULTUR
LITERATUR
Narodowi socjaliści - komuniści - inne
NASZE - UNSERE
POLONIA i Polacy za granicami RP
SOWA
SOWA RADIO
SOWA VIDEO
UNIA & POLSKA
YES - POLAND
Sowa Magazyn Europejski

Utwórz swoją wizytówkę
środa, 07 października 2009
Spoczywają tu Polacy. Derażne na Wołyniu/ obecnie Ukraina
00:48, kulturzentrum , ks. Tadeusz Zórawski
Link
wtorek, 06 października 2009
Cmentarz rzymskokatolicki Parafia Derażne w Diecezji Łuckiej na Wołyniu/ obecnie Ukraina
    
23:56, kulturzentrum , ks. Tadeusz Zórawski
Link
poniedziałek, 28 września 2009
Ich hatt einen Kameraden. Uwe & Willi, Komtess Róża, Akt I, scena 3
scena 2

Od Schlesisches Museum
ks. Witold (porządkuje, nadaje sens historii):  28 września 1841 r.
w Biskupicach
Małych
na Wołyniu
urodził się Józef Tretiak,
polski historyk literatury,
krytyk literacki i profesor
Uniwersytetu Jagiellońskiego,
członek Polskiej Akademii Umiejętności.
Pochodził z drobnej szlachty.
Uczęszczał do gimnazjum w Równem,
studiował filologię na uniwersytetach w Kijowie, Zurychu i Paryżu.
Zmarł 18 marca 1923 r. w Krakowie w wieku 82 lat.
(zaśpiewuje)  Zob.: biogram w Wikipedii...


Komtess Róża: Do kogo ta mowa?

żyd z pejsami (wchodzi):  Czy, jak zwykle do młodych i ubogich?

ks. Witold: 28 września 1939 - w Moskwie
podpisano kilka dokumentów
sowiecko-niemieckich,
w tym m.in. traktat o granicach
i przyjaźni oraz nowy
tajny protokół
o rozgraniczeniu terytorialnym na obszarze Polski.
Podpisano również umowę
o zwalczaniu przez oba kraje na swych terytoriach
jakiejkolwiek agitacji polskiej.
Dokumenty te były
antydatowane,
gdyż faktycznie zostały one podpisane
29 września 1939 roku w Moskwie
ok. godz. 5.00 nad ranem.


Willi (wchodzi do namiotu śpiewając, zasznurowuje się w nim i kładzie się spać nie gasząc świeczki)Ich hatt einen Kameraden,

Einen bessern findst du nit.
Die Trommel schlug zum Streite,
Er ging an meiner Seite
Im gleichen Schritt und Tritt.

Eine Kugel kam geflogen:
Gilt sie mir oder gilt sie dir?
Ihn hat es weggerissen,
Er liegt mir vor den Füßen
Als wär's ein Stück von mir

Will mir die Hand noch reichen,
Derweil ich eben lad'.
"Kann dir die Hand nicht geben,
Bleib du im ew'gen Leben
Mein guter Kamerad!"

ks. Witold zaśpiewuje  Wieczne odpoczywanie...

Uwe i Komtess Róża:  Racz im dać, Panie, a światłość wiekuista niechaj im świeci.

ks. Witold zaśpiewuje a potem już mówi jak kazanie:  Niech spoczywają w spokoju.  Przyszedłem do Was, Bracia i Siostry, bo jutro mamy Boże Narodzenie, a dzisiaj ˛jest Wigilia i post; pora trzeźwo przygotować się odpowiednio na Przywitanie Pana. Wiekuistego w Obłokach. Czy ktoś chciałby się wyspowiadać?

Komtess Róża (poprawia księdza głośnym szeptem, życzliwie):  W Niebiesiech...

ks. Witold (nadal mówi kazanie do publiczności, nie zwracając uwagi na podpowiedź): Wiekuistego Pana w Niebiesiech. Zrodzony, a nie stworzony, współistotny Bogu, Bóg z Boga, światłość ze światłości, a przez niego wszystko się stało, zajaśniała Gwiazda na Niebie i nadeszli trzej królowie....

żyd z pejsami: trzech żydów nadeszło ze Wschodu.

ks. Witold:  Trzech było mędrców, a zaświtała im gwiazda i prawda i jasność wiekuista na niebie wiodła ich na ten padół, w dolinie bracia jest ponowa, czysty śnieg, biały jak gips na dnie wyschniętego jeziora, przed milionami lat, wieki wieków, w dolince rzeczka płynie, wcale nie skuta lodem, nie jest aż tak bardzo zimno, możemy spokojnie się przejść. Pójdźmy tam razem, tą drogą (wskazuje w lewą stronę sceny).

posłaniec wbiega z mailem:   Pforte, Sankt Georgen: Wir bitten unsere E-Mail-Anschrift aus Ihrem Verteilen zu nehmen.

Mit freundlichen Grüßen
Daniel Sickert.

ks. Witold: >> Bóg z tobą, bracie. Nie dla was ta nauka; poezja jest chlebem ludzi głodnych, a ty do głodnych i spragnionych sam siebie, posłańcze  nie zaliczasz...

żyd z pejsami, Uwe i Komtess Róża (zgodnym chórem): Jak widać i słychać.

żyd z pejsami:  a może tu rozchodzi się o spam, bo wczoraj była taka Meldung: nie otwieraj załącznik, Warnung, bo może się rozchodzi o wirusa, świńska sprawa,

ks. Witold: Morze rozeszło się i lud przeszedł suchą nogą...

Komtess Róża (do Uwego):  Pójdź ze mną.

Ks. Witold: Pójdź ze mną!

posłaniec: Pójdź! To tak, jakby Pan sam przemówił do mnie...

żyd z pejsami: Czy jutro może być już ta świńska pandemia, czy jak go zwią?

ks. Witold (wyraźnie natchniony przez posłańca myślą .: bratnią: Jutro jest Boże Narodzenie, więc tradycyjnie siadamy już dziś do stołu, żeby podzielić się tą radością pospołu, jak człek z człekiem, i przemówił wół jak Polska cała, przemówił ptak do człowieka, załopotało, zajaśniało nam Niebo, objawiła się w snach Prawda. Pan przyszedł historycznie do Człowieka. Zagrało wszystko, dopasowało się jedno do drugiego, żeby braterskim kręgiem bratnim potoczyła się w przestworzach Ziemia!

żyd z pejsami:  Czy w tym może być prawda?

ks. Witold (wyraźnie rolą przejęty, do Komtess Róży i Uwego, wskazując palcem na posłańca):  To jezuita, nie słuchajcie tego, to nie jest dla was prawda.

żyd z pejsami: a czemuż to?

ks. Witold: A czemu w pieczęci ich, signum temporis, jest pod trzema literami turecki księżyc i po dwakroć żydowska gwiazda? Nie dla was, bracia to nauka, nie słuchajcie tego.  Pójdź za mną (do Uwego)! Dla ciebie, bracie.
Dla was, siostry i bracia tuż obok, w dolince jest stajenka, trzoda cała. Owieczki, zwierzęta, pasterze, a wszystko wyrzeźbione ludzką ręką, prawdziwa sztuka, nie żadna cepelia. Ogród w śniegu pełen prawdziwego piękna. ( zwraca się do Komtess Róży) Wszystko to można obejrzeć gołym okiem i dotknąć ręką.
Pójdziemy tam razem. 

Uwe: Pójdźmy wszyscy do stajenki, do Jezusa i Panienki, powitajmy maleńkiego i Maryję, matkę jego

Komtess Róża dołącza ze śpiewem: Powitajmy maleńkiego i Maryję, Matkę Jego.

ks. Witold: Boże Narodzenia. Narodził się w stajence, wśród ludzi ubogich. To jest nasza prawda. Pójdźmy się z tego źródła napić i napoić, Jezusa przyodziać w puszyste, piękne słowa przepyszne, skoro ma nam przewodzić, po to się narodził, żeby panowała na świecie miłość i prawda, żył w zgodzie lew i jaszczurka, gpłąb i orzeł. Od morza do morza, jako i na ziemi. Amen (wychodzi, światło gaśnie, koniec sceny 3, świeczka nadał płonie
w namiocie ).

09:24, kulturzentrum
Link
sobota, 26 września 2009
Wołyńska izba na wystawie w Zielonej Górze
Wołyńska izba na wystawie w Zielonej Górze
foto: Renata Rzeźnik, Wolanie z Wołynia, nr 1/2009
 
Moje zdjęcia>Polnisches Kulturzentrum e.V.
Zdjęcie 105 z 105Wyświetl wszystkie
http://picasaweb.google.com/sowa.magazyn/PolnischesKulturzentrumEV
11:04, kulturzentrum , Polacy na Wołyniu
Link
piątek, 25 września 2009
Mołotow 17.09.1039: ..idiom na rozwał proklatoj Polszy
Biskup Marcjan Trofimiak udziela chrztu św. w więzieniu Horodyszcze

(...)
Nasze piekło rozpoczęło się w dniu 17 września 1939 roku. W dniu tym rodzice wysłuchali przez radio przemówienia Mołotowa. Wracaliśmy do niego po latach wielokrotnie we wspomnieniach. Słowa swoje kierował Mołotow do żołnierzy Czerwonej Armii wszystkich stopni. Całą jego treść można było zmieścić w jednym zdaniu: “...idiom na rozwał proklatoj Polszy”.
Przemówienie to nadano w niedzielę rano, a już po południu pojawiły się we wsi wojska sowieckie. Widocznie straże przednie otrzymały wcześniej rozkaz wyłapywania polskich funkcjonariuszy i urzędników, bo wkrótce po swoim wejściu prowadzili grupę rozebranych do bielizny policjantów z miejscowego posterunku. Od tamtej chwili wszelki ślad po nich zaginął.
Ojciec często wspominał, jak to w ową tragiczną niedzielę przypadł mu dyżur przy telefonie w kancelarii gminy. Udał się tam przed południem, ale przezornie zatrzymał się w pobliżu, w zaroślach i obserwował otoczenie. Nie czekał długo. W alejce wiodącej do gminy pojawił się sowiecki oficer, wszedł szybkim krokiem do środka, spenetrował wszystkie pomieszczenia i po chwili wracał tą samą drogą. Śmierć przeszła obok mnie dwa razy – powtarzał ojciec, wracając wspomnieniem do tego dnia.
Ludność ukraińska witała sowietów raczej z mieszanymi uczuciami. Mimo sowieckiej propagandy i cenzury, docierały do nas przed wojną wieści zza wschodniej granicy o “dobrodziejstwach” władzy radzieckiej, o milionach ofiar głodu i stalinowskiego terroru. Niejednemu Ukraińcowi było wiadome jaką wolność przynoszą czerwoni “oswobodziciele”. Jednak zawziętość nacjonalistów w stosunku do Polaków była tak wielka, że woleli pomagać sowietom.
Już po 1 września 1939 r. ze strony niektórych Ukraińców słychać było złośliwe docinki w rodzaju: Wy prościały waszu Polszu!  Po wkroczeniu wschodniego najeźdźcy ta wrogość stała się bardziej wyraźna. Nasi dawni sąsiedzi i znajomi, nawet krewni, przestali nagle z nami rozmawiać i zaczęli od nas stronić. Z uwagi na atmosferę, rodzice postanowili już na drugi dzień po wejściu Rosjan wyprowadzić się do wsi zamieszkałej prawie wyłącznie przez Polaków. A ponieważ u rodziców ojca w Kretowcach było zbyt ciasno, postanowił zamieszkać tymczasem u rodziców matki we wsi Hrycowce.
W ten pamiętny dla rodziny dzień 18 września powstała dla nas w Łubiankach Wyższych niebezpieczna sytuacja. Kiedy już załadowaliśmy nasz dobytek na furmankę i ruszyliśmy w kierunku Hrycowiec, rozległy się prowokatorskie okrzyki: “Lachy riżut!” We wsi powstało zamieszanie. Ukraińcy opuścili swoje chaty i biegali pojedynczo lub grupkami po wsi jak opętani z siekierami w ręku. Na jedną z takich grup natknęliśmy się naszą furmanką. Została ona zatrzymana i otoczona przez Ukraińców, uzbrojonych w siekiery, oszalałych ze strachu czy wściekłości. Ja siedziałem na kolanach trzęsącej się ze zdenerwowania i przestrachu Matki. Chyba Bóg nie chciał naszej śmierci, bo jakaś ukraińska kobieta przeprowadziła nas przez zdezorientowany tłum. Dzięki temu dotarliśmy szczęśliwie do Hrycowiec, do dziadka. Potem przenieśliśmy się do opuszczonej chaty samotnej kobiety, która przypadkowo została wywieziona w głąb Rosji. Wybrała się któregoś dnia w odwiedziny do krewnych w sąsiedniej wiosce i dotarła tam w momencie, kiedy sowieci zabierali ich na Sybir. Została wywieziona z nimi i słuch o niej zaginął. To mogło spotkać także moją rodzinę. Na szczęście nikt nie doniósł sowietom, że ojciec był ochotnikiem w wojnie 1920 r., a do 1939 r. urzędnikiem samorządowym. Może dlatego, że jako sekretarz gminy odnosił się życzliwie zarówno do Polaków, jak i Ukraińców, spośród których wyłonili się współpracownicy okupantów – najpierw sowietów, później Niemców (...).

Czesław Kominek, Żary: Moje pierwsze osiem lat życia na Podolu.  Głosy Podolan nr 74 styczeń-luty 2006, s. 8-9. Biuletyn Klubu “PODOLE” Stołecznego Oddziału Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich.  ISSN 1507-9996
http://www.wbc.poznan.pl/Content/36610/Biuletyn+74.doc

środa, 23 września 2009
czy też realizuje w stosunku do Polaków na Wołyniu tzw. nową politykę wschodnią rządu Radka Sikorskiego i Donalda Tuska?


Do Konsula, motet. Janicjusz, zwany też czasem Franciszkiem Zwilon


Do Konsula

                    motet

Czy Konsul Generalny w Łucku pan Tomasz Janik
został już odwołany przez Ministra Sikorskiego do innych zadań?
Czy też tylko nie umie swojego nazwiska  jeden i drugi wstawić
pod prostym dokumentem, jakim jest odwołanie
 
Patriotycznego, Polskiego Magazynu Sowa, który jest za darmo
i bez zobowiązań do blisko 16 tysięcy domów jak mleko dostarczany?
A
można go sobie w każdej chwili samemu jak mleko, czy wódkę odstawić,
bo jeśli dostaje się go ze serwerów: google i yahoo, to wystarczy kliknąć.
 
Jeżeli zaś przychodzi do tego Konsula magazyn inną drogą,
to już nie nasza Sprawa, ani tym bardziej zasługa, bo to jest pewnie tak zwana
Droga Dyplomatyczna, którą pan Konsul Janik będzie wkrótce powołany
do innych zadań, m.in. za to, 
że zatrudnia u siebie wysoce niekompetentnych ludzi.
 
A przy tym za wykazywaną przez nich nie tylko poniżej niekompetencję
jeszcze im z pieniędzy polskiego podatnika płaci, zamiast zająć się tym,
co ma w Aktach zapisane, to znaczy:  Opieka  nad Ciężką Dolą Polaka
na Ukrainie,
do czego jest chyba obowiązkiem Konsula Generalnego służbowo zobowiązany.

I  powinien już dawno się nachylić ten Konsul Janik nad niezwykle ciężką Dolą
Księdza
Kowalowa w parafii rzymskokatolickiej Ostróg na Wołyniu,
który się jeszcze na tej parafii w Ostrogu na Wołyniu Ciężką Dolą Polaka trapi,
a mógłby się przecież tylko modlić do Boga i prowadzić Naród Prostą Drogą
 
Do Tego Pana Boga. Czy też Konsul Janik Karę i Matkę Boską nad sobą,
a Polskie Dzieci od święta jeno ma u kolan,
żeby mu ta Polska Dziatwa i Polski Ksiądz
służyły do innych, niecnych Powołań?
 
 
                              z przyjaźnią przypisuje ks. Witoldowi
 
Janicjusz zwany czasem Franciszkiem Zwilon
http://de.groups.yahoo.com/group/kulturzentrum_/message/1844

Konsul Generalny RP w Łucku Tomasz Janik  Od PKN

----- Original Message -----
From: SOWA
To: konsulat@fk.lutsk.ua
Sent: Wednesday, September 23, 2009 11:52 AM
Subject: Fw: prośba

 
Czy Sekretariat KG RP w Łucku reprezentuje swoje prywatne interesy, czy też realizuje w stosunku do Polaków na Wołyniu tzw. nową politykę wschodnią rządu Radka Sikorskiego i Donalda Tuska?
A może tylko Prawdy mówionej mu z Niemiec prosto w oczy i po polsku nie może ktoś niesłusznie zatrudniony w Sekretariacie słuchać?
 
Stefan Kosiewski
 
----- Original Message ----- To: sowa-frankfurt@t-online.de
Sent: Wednesday, September 23, 2009 7:39 AM
Subject: prośba

Szanowny Panie Redaktorze,

 

Czy jest możliwość zaprzestania kolportażu magazynu SOWA na nasz adres mailowy?

Prosimy o skasowanie naszego adresu z listy odbiorców.

 

Z poważaniem

Sekretariat KG RP w Łucku

11:55, kulturzentrum , Konsulat
Link
poniedziałek, 21 września 2009
21 września na Wołyniu
Od Der Bischof

21 września 1939 r. – pod Kamionką Strumiłową zgrupowaniu Wołyńskiej Brygady Kawalerii pod dowództwem płk. Kazimerza Halickiego zastąpiła drogę niemiecka 54 Dywizja Lekka. Drogę odwrotu otwarła szarża 3 szwadronu I Dywizjonu Konnego.

21 września 1939 r. – do niewoli sowieckiej w Maniewiczach dostał się Ludwik Maciejowski (1883-1940), podpułkownik piechoty w stanie spoczynku. Urodził się w 1883 r. w Grybowie k. Nowego Sącza. Absolwent Seminarium Nauczycielskiego w Sokalu (1902). Od października 1926 r. do stycznia 1929 r. był zastępcą dowódcy 45. pp w Równem, a następnie dowódcą 25. pp w Piotrkowie Trybunalskim. W 1932 r. przeszedł w stan spoczynku jako podpułkownik (awans z 1924 roku). Zamieszkał w miejscowości Stepań niedaleko Sarn (powiat Kostopol, województwo wołyńskie). Zamordowany przez NKWD wiosną 1940 r. w Charkowie i wraz z innymi jeńcami pochowany w zbiorowych mogiłach na terenie podmiejskiego lasku (Piatichatki).
Zob.: Jerzy Giza, „Katyński Suplement”, [w:] „Almanach Nowosądecki” //
http://www.nsi.pl/almanach/art-ludzie/katynski_suplement.htm

21 września 1943 r. – taką datę nosi notatka „Wypadek na Wołyniu w powiecie włodzimierskim” z opisami pojedynczych wypadków mordów ukraińskich na ludności polskiej w okręgu Włodzimierz. Dokument jest przechowywany w Archiwum Akt Nowych (AAN) w Warszaiwe – AAN, AK, sygn. 203 / XV / 42, k. 7-10. Zob. “Волинь – Східна Галичинаю 1943-1944: документи” //
http://www.archives.gov.ua/Sections/Wolyn/docs.php?54

21 września 1943 r. – oddział UPA walczył z Niemcami w obronie wsi Stawok (Kowelskie) przed rabunkiem. Zostało zabitych 17 żołnierzy niemieckich.

Uprzejmie proszę o wszelkie uwagi i uzupełnienia.
ks. Witold Józef Kowalów
vykovaliv@gmail.com

Serdecznie zapraszam do grupy „Wołanie z Wołynia”
http://groups.google.com/group/wolanie?hl=pl

czwartek, 17 września 2009
Renowacja zdewastowanego cmentarza w Derażnem na Wołyniu przebiega pomyślnie; wdzięczny wszystkim za okazywaną pomoc ks.T.Ż.
Od PKN

Szczęść Boże ! Witam wszystkich Kresowiaków i Sympatyków Wołynia.  
Dzięki ks.kan. Romanowi Burnikowi, proboszczowi parafii Rożyszcze k. Lucka i ludziom dobrej woli renowacja zdewastowanego cmentarza w Derażnem przebiega pomyślnie. Ogrodzenie prawie gotowe. Pan Robert
Wolszczak z pomocą zaprzyjażnionych Ukrainców z Derażna i Janowej Doliny, sam ponosząc koszta, zapewnia ustawić krzyż cmentarny i bazaltową płytę ( załączam treść napisu). Jeśli nic nie stanie na przeszkodzie wszystko będzie gotowe ok 20 pażdziernika br. O dacie poświęcenia cmentarza poinformuję w najbliższym czasie.Wdzięczny wszystkim za okazywaną pomoc i życzliwość , z Chrystusowym pozdrowieniem,
ks.Tadeusz Żurawski sdb.
PS. Przyjmuję wszelkie uwagi i wiadomości związane  z tym przedsięwzięciem.
Samo ogrodzenie cmentarza ma kosztować ok. 20000 zł. Częściowo pieniądze zostały zebrane w rodzinach Żurawskich i Michalskich. Stowarzyszenie Kresowiaków w Australii przesłało 500 dol.au. Będę wdzięczny za każde wsparcie.
Z modlitewną pamięcią
ks.T.Ż.
http://groups.google.de/group/wolanie/browse_thread/thread/4a747b9201701a56?hl=uk


09:51, kulturzentrum , ks. Tadeusz Zórawski
Link
Czy ktoś z Państwa chciałby podpisać tekst w związku z 17 września?

św Michał Archanioł. Obraz Henryka Rosena.
Foto: Ośrodek "Wołane z Wołynia"
skr. poczt. 9 34-520 Poronin


17 września 1939 roku Związek Socjalistycznych Sowieckich Republik zdradziecko wbił bagnet w plecy Polsce samotnie opierającej się potędze militarnej narodowosocjalistycznych Niemiec. Demokratyczna Europa powiązana z Polską traktatami obronnymi nie wywiązała się ze swoich zobowiązań. Nie zareagowali demokratyczni sprzymierzeńcy także na ujawnioną przez Niemców tragiczną prawdę historyczną o wymordowaniu przez żydokomunistyczną, zbrodniczą organizację NKWD ponad 20 tysięcy wziętych do sowieckiej niewoli generałów i oficerów Wojska Polskiego.

Naród Polski został zdradzony i oddany na dziesiątki lat w łapy oprawców z Katynia, Charkowa i Miednoje oraz ich wspólników i agentów. Wschodnia część Rzeczypospolitej Polskiej przyłączona została do Związku Sowieckiego, a w zachodniej części Polski i na terenach oddanych Polsce przez aliantów w Jałcie i Teheranie utworzono jako część zbrodniczego imperium sowieckiego tzw. PRL, zarządzaną przez żydokomunistów używających języka polskiego.

Po 1945 roku nadal mordowano polskich partyzantów, wywożono na Sybir polskich patriotów, więziono, terroryzowano i wyniszczano ekonomicznie i fizycznie miliony Polaków. Szczególnie do 1956 roku żydokomunie zależało na narzuceniu obrazu Polski pojałtańskiej jako tworu państwowego i jednolitego. Utonęły w nim zbrodnie stalinowskie, zamaskowane zostały fałszywe działania okupanta, prowokacje wyniszczające Naród Polski w kolejnych latach.

Ten sam ludobójczy, zbrodniczy proces dokonywany był na innych Narodach przekazanych przez demokratyczny Zachód we władanie żydokomunistycznych złoczyńców. Szatańskie Zło nie zostało wciąż jeszcze nazwane po imieniu, nie zostało osądzone i ukarane.

Komunizm musi być osądzony przez Międzynarodowy Trybunał taki sam jak Norymberga. Polska i Europa mają prawo do poznania prawdy o swojej przeszłości. Komunistyczni złoczyńcy i kaci muszą być nazwani po nazwisku, a czyny ich muszą być osądzone jak przestępstwa zbrodniarzy hitlerowskich, jako zbrodnie przeciwko ludzkości.

Zdradziecki cios zadany Polsce 17 września 1939 roku symbolizuje pomnik postawiony przez Polaków w Ameryce, pod którym 20 września 2009 roku spotykają się Polacy i Amerykanie na uroczystości poświęconej 70 rocznicy napaści Niemiec Hitlerowskich i Sowietów na Polskę. Polacy na całym świecie łączą się w tej chwili myślą i modlitwą. Oddajemy nie tylko w Dolince Katyńskiej na Powązkach hołd pomordowanym naszym ojcom i braciom, czcimy pamięć Polaków, polecamy Panu Bogu ich dusze. Wieczne odpoczywanie racz im dać Panie, a światłość wiekuista niechaj im świeci. Niech spoczywają w pokoju.

Stefan Kosiewski, Frankfurt nad Menem
Andrzej Marszałkowski, Kartuzy
Marek Niedzwiecki
Bohdan Poręba, Warszawa
Paweł Soroka, Warszawa
Grażyna Szymczyk, Łódź
Jerzy Tatol, Radom
Bogdan Węgrzynek, Chicago
Ks. Tadeusz Żurawski, Łódź

http://groups.google.de/group/wolanie/browse_thread/thread/8289a1faba89b523?hl=uk

09:10, kulturzentrum , Stefan Kosiewski
Link
wdziałem jak bulbowcy podjeżdżali na koniach do uciekających na furmankach Polaków mordując ich nożami i siekierami

ruiny zamku w Korcu Fot.: Ośrodek "Wołanie z Wołynia" Poronin - Ostrów/ Diecezja Łucka

Droga Pani Ewo.
Jestem mile zaskoczony Pani listem. Znając Panią z publikacji książki "Ludobójstwo..." i mediow, od dawna chciałem nawiązać kontakt, by w następnym wydaniu tej książki uzupełnić dane dotyczące moich krewnych.
Urodziłem się i byłem ochrzczony w parafii Derażne w 1935 r. Okres wojenny pamiętam dobrze - zwłaszcza ucieczkę z własnego domu. (Polanówka -gm.i parafia Derażne).Ciekaw jestem, czy żyje ktoś z rodziny o nazwisku Grzyb. Mieszkali na Polanówce przy szkole.Uciekając z Polanówki do Łucka (po 20 marca 1943) wzięli brata i mnie na furmankę.
Mama biegła obok.Uciekając w kierunku Huty Stepańskiej zatrzymaliśmy się na noc w miejscowości Półbieda. Tam rano w czasie napadu  wdziałem  jak bulbowcy podjeżdżali na koniach do uciekających na furmankach Polaków, mordując ich nożami i siekierami. Z około 10 furmanek tylko dwom udało się uciec do lasu. Należałem do szczęśliwych.
Wiedząc o zagrożeniach Huty Stepańskiej spod  Półbiedy zawróciliśmy do Łucka. Niestety moi starsi
najbliżsi krewni już pomarli. Najwięcej o swoich najbliższych może coś powiedzieć Aleksander Żurawski, mój stryjeczny brat, którego ojciec Stanisław z synem Władysławem zostali zamordowani na Perełysience
(19.03.1943r.) Drugi brat mego ojca- Stefan Żurawski, został zamordowany z żoną i dwojgiem dzieci w lesie koło miejscowości Półbieda.(po 20.03.1943)
Słyszałem krzyk mordowanych. Trzeci brat ojca Aleksander Żurawski, został zamordowany na własnym gospodarstwie( 23.04.1943) na Nowej Polanówce. Mam zamiar napisać kiedyś coś o swoich krewnych, którzy  wyjechali na Wołyń w 1922r. Adresy kontaktowe z osobami, które mogą coś  powiedzieć o Wołyniu podam w następnej poczcie.
Z serdecznym pozdrowieniem - Szczęść Boże.
Ks.Tadeusz Żurawski sdb,
ul. Kopczyńskiego 1/3, 90242-Łódż

http://groups.google.de/group/wolanie/browse_thread/thread/ab84f17f47f5c446?hl=uk
00:47, kulturzentrum , ks. Tadeusz Zórawski
Link
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 16