Towarzystwo Kultury Polskiej na Donbasie - śp. Prezes Ryszard Zieliński zmarł 22.2.2008 w Makiejewce - Ks. Witold Józef Kowalów w Diecezji Łuckiej na Wołyniu - ks. Jarosław Wiśniewski tymczasem na misji w CHINACH - Eugeniusz Lubański, Kijów
Sowa Magazyn Europejski

Utwórz swoją wizytówkę
Blog > Komentarze do wpisu
Ich hatt einen Kameraden. Uwe & Willi, Komtess Róża, Akt I, scena 3
scena 2

Od Schlesisches Museum
ks. Witold (porządkuje, nadaje sens historii):  28 września 1841 r.
w Biskupicach
Małych
na Wołyniu
urodził się Józef Tretiak,
polski historyk literatury,
krytyk literacki i profesor
Uniwersytetu Jagiellońskiego,
członek Polskiej Akademii Umiejętności.
Pochodził z drobnej szlachty.
Uczęszczał do gimnazjum w Równem,
studiował filologię na uniwersytetach w Kijowie, Zurychu i Paryżu.
Zmarł 18 marca 1923 r. w Krakowie w wieku 82 lat.
(zaśpiewuje)  Zob.: biogram w Wikipedii...


Komtess Róża: Do kogo ta mowa?

żyd z pejsami (wchodzi):  Czy, jak zwykle do młodych i ubogich?

ks. Witold: 28 września 1939 - w Moskwie
podpisano kilka dokumentów
sowiecko-niemieckich,
w tym m.in. traktat o granicach
i przyjaźni oraz nowy
tajny protokół
o rozgraniczeniu terytorialnym na obszarze Polski.
Podpisano również umowę
o zwalczaniu przez oba kraje na swych terytoriach
jakiejkolwiek agitacji polskiej.
Dokumenty te były
antydatowane,
gdyż faktycznie zostały one podpisane
29 września 1939 roku w Moskwie
ok. godz. 5.00 nad ranem.


Willi (wchodzi do namiotu śpiewając, zasznurowuje się w nim i kładzie się spać nie gasząc świeczki)Ich hatt einen Kameraden,

Einen bessern findst du nit.
Die Trommel schlug zum Streite,
Er ging an meiner Seite
Im gleichen Schritt und Tritt.

Eine Kugel kam geflogen:
Gilt sie mir oder gilt sie dir?
Ihn hat es weggerissen,
Er liegt mir vor den Füßen
Als wär's ein Stück von mir

Will mir die Hand noch reichen,
Derweil ich eben lad'.
"Kann dir die Hand nicht geben,
Bleib du im ew'gen Leben
Mein guter Kamerad!"

ks. Witold zaśpiewuje  Wieczne odpoczywanie...

Uwe i Komtess Róża:  Racz im dać, Panie, a światłość wiekuista niechaj im świeci.

ks. Witold zaśpiewuje a potem już mówi jak kazanie:  Niech spoczywają w spokoju.  Przyszedłem do Was, Bracia i Siostry, bo jutro mamy Boże Narodzenie, a dzisiaj ˛jest Wigilia i post; pora trzeźwo przygotować się odpowiednio na Przywitanie Pana. Wiekuistego w Obłokach. Czy ktoś chciałby się wyspowiadać?

Komtess Róża (poprawia księdza głośnym szeptem, życzliwie):  W Niebiesiech...

ks. Witold (nadal mówi kazanie do publiczności, nie zwracając uwagi na podpowiedź): Wiekuistego Pana w Niebiesiech. Zrodzony, a nie stworzony, współistotny Bogu, Bóg z Boga, światłość ze światłości, a przez niego wszystko się stało, zajaśniała Gwiazda na Niebie i nadeszli trzej królowie....

żyd z pejsami: trzech żydów nadeszło ze Wschodu.

ks. Witold:  Trzech było mędrców, a zaświtała im gwiazda i prawda i jasność wiekuista na niebie wiodła ich na ten padół, w dolinie bracia jest ponowa, czysty śnieg, biały jak gips na dnie wyschniętego jeziora, przed milionami lat, wieki wieków, w dolince rzeczka płynie, wcale nie skuta lodem, nie jest aż tak bardzo zimno, możemy spokojnie się przejść. Pójdźmy tam razem, tą drogą (wskazuje w lewą stronę sceny).

posłaniec wbiega z mailem:   Pforte, Sankt Georgen: Wir bitten unsere E-Mail-Anschrift aus Ihrem Verteilen zu nehmen.

Mit freundlichen Grüßen
Daniel Sickert.

ks. Witold: >> Bóg z tobą, bracie. Nie dla was ta nauka; poezja jest chlebem ludzi głodnych, a ty do głodnych i spragnionych sam siebie, posłańcze  nie zaliczasz...

żyd z pejsami, Uwe i Komtess Róża (zgodnym chórem): Jak widać i słychać.

żyd z pejsami:  a może tu rozchodzi się o spam, bo wczoraj była taka Meldung: nie otwieraj załącznik, Warnung, bo może się rozchodzi o wirusa, świńska sprawa,

ks. Witold: Morze rozeszło się i lud przeszedł suchą nogą...

Komtess Róża (do Uwego):  Pójdź ze mną.

Ks. Witold: Pójdź ze mną!

posłaniec: Pójdź! To tak, jakby Pan sam przemówił do mnie...

żyd z pejsami: Czy jutro może być już ta świńska pandemia, czy jak go zwią?

ks. Witold (wyraźnie natchniony przez posłańca myślą .: bratnią: Jutro jest Boże Narodzenie, więc tradycyjnie siadamy już dziś do stołu, żeby podzielić się tą radością pospołu, jak człek z człekiem, i przemówił wół jak Polska cała, przemówił ptak do człowieka, załopotało, zajaśniało nam Niebo, objawiła się w snach Prawda. Pan przyszedł historycznie do Człowieka. Zagrało wszystko, dopasowało się jedno do drugiego, żeby braterskim kręgiem bratnim potoczyła się w przestworzach Ziemia!

żyd z pejsami:  Czy w tym może być prawda?

ks. Witold (wyraźnie rolą przejęty, do Komtess Róży i Uwego, wskazując palcem na posłańca):  To jezuita, nie słuchajcie tego, to nie jest dla was prawda.

żyd z pejsami: a czemuż to?

ks. Witold: A czemu w pieczęci ich, signum temporis, jest pod trzema literami turecki księżyc i po dwakroć żydowska gwiazda? Nie dla was, bracia to nauka, nie słuchajcie tego.  Pójdź za mną (do Uwego)! Dla ciebie, bracie.
Dla was, siostry i bracia tuż obok, w dolince jest stajenka, trzoda cała. Owieczki, zwierzęta, pasterze, a wszystko wyrzeźbione ludzką ręką, prawdziwa sztuka, nie żadna cepelia. Ogród w śniegu pełen prawdziwego piękna. ( zwraca się do Komtess Róży) Wszystko to można obejrzeć gołym okiem i dotknąć ręką.
Pójdziemy tam razem. 

Uwe: Pójdźmy wszyscy do stajenki, do Jezusa i Panienki, powitajmy maleńkiego i Maryję, matkę jego

Komtess Róża dołącza ze śpiewem: Powitajmy maleńkiego i Maryję, Matkę Jego.

ks. Witold: Boże Narodzenia. Narodził się w stajence, wśród ludzi ubogich. To jest nasza prawda. Pójdźmy się z tego źródła napić i napoić, Jezusa przyodziać w puszyste, piękne słowa przepyszne, skoro ma nam przewodzić, po to się narodził, żeby panowała na świecie miłość i prawda, żył w zgodzie lew i jaszczurka, gpłąb i orzeł. Od morza do morza, jako i na ziemi. Amen (wychodzi, światło gaśnie, koniec sceny 3, świeczka nadał płonie
w namiocie ).

poniedziałek, 28 września 2009, kulturzentrum